Czyli: książka w morskich klimatach i klasyka przygody (polskiej). A pośrednio: książka, którą zawsze chciałam przeczytać.
Może "wszystkie" to nieadekwatne określenie trzech książek z jego młodzieżowego księgozbioru, a przynajmniej tej jego
części, która zawędrowała do naszego rodzinnego domu, ale brzmi odpowiednio zachęcająco jako tytuł.
- uwaga-
Post jest nieco oszukany - żadnej z tych książek w tym roku nie przeczytałam. Ale żyją one dość mocno w mojej pamięci, zaś kolejnych pozycji o takiej tematyce raczej z przyczyn czasowo-technicznych nie będę mieć w rękach, więc...
1. "Dzieci kapitana Granta" - trzytomowa powieść J. Verne'a, doskonale znanego z innych książek; klimaty są nader morskie, ponieważ młodzież w postaci Roberta i Mary Grant, pod opieką Lorda Glenarvana, płynie statkiem do Patagonii, Australii i Nowej Zelandii, by odszukać swojego zaginionego ojca. Świetna powieść młodzieżowo-podróżnicza, choć tak naprawdę najbardziej w mojej pamięci utkwił dr Jakub Paganel, który, chcąc nauczyć się języka hiszpańskiego, nieustannie czytał (w oryginale):
2. książkę, którą zawsze chciałam przeczytać (właśnie przez Paganela), czyli "Luzjady" Luísa Vaz de Camõesa. Jest to poemat, w którym opisane są poszukiwania drogi do Indii (oczywiście też morskiej) oraz wyprawa Vasco da Gamy. Pech chciał, że Camões był... Portugalczykiem. I "Luzjady", portugalski epos narodowy, napisany był, jak już się pewnie domyśliliście, po portugalsku. Jak widzicie, wątek humorystyczny w "Dzieciach kapitana Granta" jest dość oczywisty...
3. Pod trójeczką mamy "Tomka na Czarnym Lądzie" i "Tomka w Gran Chaco", podciągnę jednak cały cykl Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim pod "klasykę przygody". Wciągający, edukacyjny (czasem zbyt toporny pod tym względem, ale lubiłam się dowiadywać nowych rzeczy), rozbudzający wyobraźnię i chęć podróżowania. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie chciał być Tomkiem Wilmowskim lub z miejsca wyjść za pana Smugę... no dobrze, panowie pewnie nie chcieli, ale wiem, że choć nie byłam tego świadoma, miałam co najmniej dwie rywalki w Małopolsce. ;-)




















































